Wina – ryzyko czyli niełatwo o granicę

Nie raz już pisałam, że w ubezpieczeniach OC wiele kwestii wydaje się jasnych i klarownych. Aż do momentu zastosowania w praktyce.  Sztandarowym przykładem jak jasną teorię trudno zastosować w praktyce jest rozgraniczenie kiedy Ubezpieczony odpowiada za szkodę na zasadzie winy a kiedy na zasadzie ryzyka. 

Oczywiście przepisy są ogólne i w teoriii wiadomo kiedy ma zastosowanie art 415 k.c. a kiedy 435 k.c. . Jednak praktyka Ubezpieczycieli przypomina tygiel, w którym nie dość że Ubezpieczyciele pomiędzy sobą różnią się praktyką to jeszcze poszczególni likwidatorzy u tego samego Ubezpieczyciela mają odrębne zdania na poszczególne stany faktyczne.

Wykorzystują to oczywiście Ci którym jest to na rękę – raz Ubezpieczeni, raz poszkodowani.

Photo credit: nosha / Foter.com / CC BY-SA

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. to prawda. Takim klasycznym przykładem są chociażby sławetne „wężyki”, o których ostatnio nawet wypowiadał się Sąd Najwyższy. Jakby nie bylo odpowiedzialność co do zasady powinna być na zasadzie winy, ale od wielu lat ubezpieczyciele (w większości) płacili na zasadzie ryzyka. Szczególnie wtedy gdy ubezpieczony nie miał nic przeciwko temu. Jeżeli zaś chodzi o świadomość likwidatorów – cóż , jest niestety tak że zawsze mówi się o tym że ktoś ponosi winę za wypadek, za zdarzenie. I sformulowanie to tak bardzo jest zakorzenione w mentalnosci osób zajmujacych się likwidacją, że trudno im uwierzyć często, gdy udowadniam, że w danym rodzaju odpowiedzialnosci cywilnej główną zasadą jest zasada ryzyka, która ani nie odnosi się do winy ani dla ubezpieczonego sprawiedliwa niestety nie jest. A dla ubezpieczyciela często dość kosztowna….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: